środa, 8 października 2008

Dorwać małego

Słyszy się o tym w telewizji, czyta sie o tym w gazetach, ale nikt nie bierze pod uwagę że może sie to zdarzyć także jemu. Ale zacznijmy od początku. Jestem przyzwyczajony do płacenia za zakupy swoją karta zamiast gotówką, uważam to za wygodniejszy sposób i bardziej bezpieczny... do czasu. Wczoraj na moim koncie zaobserwowałem tranzakcje nie przeprowadzone przeze mnie. Na szczęście dosyć czesto monitoruje stan swojego konta, więc udało mi się wychwycić sytuacje w krótkim czasie po zainstnieniu. Nie zapobiegło to jednak wyciekowi pieniędzy. Telefon do banku i karta zablokowana. Wszczęte bankowe dochodzenie w sprawie kradzieży. Nie był to jednak koniec. Pod wieczór kolejne dwie nieautoryzowane tranzakcje. Jako że był poniedziałek, operacje przeprowadzane w weekend zostały dopiero wczoraj księgowane na koncie, więc spodziewać się można było następnych obciążeń. Kolejny telefon do banku, tym razem byli troche bardziej podejżliwi wobec mnie, pół godziny pytań i odpowiedzi i uznali moje racje.
Jaki morał z bajki? Nie ma idealnych sposobów na zabezpieczenie swoich środków na koncie. Najważniejsze to mieć wszystko pod kontrolą i uważnie czytać wyciągi bankowe. Jest w tej historii i pozytywna strona. Sytuacja zmobilizowała mnie to zwrócenia większej uwagi na bezpieczeństwo moich pieniędzy.
Nie mogę jednak oprzeć sie wrażeniu że to wszystko przydarzyło sie mi z powodu sprawy jaką nagłośnił "mój brat haker". Zemsta globalnego konsorcjum bankowego - to zbyt śmieszne by prawdziwe, ale zwątpienie pozostaje.


A czy Ty wiesz co robią teraz Twoje pieniądze??

niedziela, 14 września 2008

Trzy tygodnie.

Dla tych którzy z własnego lenistwa lub innych przyczyn nie zaglądali na bloga pisanego z okazji mojego wyjazdu na trzy tyg do Szkocji, krótki raporcik z tego czasu. Przede wszystkim zdjęcia. Bo trudno jest opisać trzy tyg w jednym wpisie.



Posted by Picasa

niedziela, 24 sierpnia 2008

Mistyka

Planowana od tygodnia wizyta w Edynburgu doszła wreszcie do skutku. Długo nam zajęło zebranie się w sobie by odpowiednio wcześnie wyjechać. Ale jakoś dojechaliśmy. By nie tracic dnia tylko na zwiedzenie Edynburga postanowiliśmy zobaczyć tez sławne mistyczne miejsce Rosslyn Chapel . To właśnie tam kręcone były ostatnie sceny filmu Kod Da Vinci. Kościół robi wrażenie pełnego tajemnic i ukrytych znaków. Warto zobaczyć tez z powodu zadziwiającej architektury i wspaniałego wystroju wnętrza.


Niestety zakaz robienia zdjęć wnętrza nie pozwala mi pokazać Wam kościoła od środka.
Spedzilismy troche czasu w tym mijescu ale naszym celem byl Edynburg.

środa, 20 sierpnia 2008

Szkocki akcent

Minął prawie miesiąc odkąd pisałem ostatniego posta na moim blogu ale musicie mi uwierzyć ale nie miałem na to szczególnie czasu. Po pierwsze przygotowania do wyjazdu do Szkocji. Po drugie praca, która zajmuję trochę czasu, ale przede wszystkim permanentny brak dostępu do internetu. Nie jest to może dobre wytłumaczenie ale mi wystarczy.
Teraz jestem już w Glasgow. Przez następne trzy tygodnie będę wchłaniał wiedzę każdym porem, o różnych porach dnia i nocy. Szkocja, jeśli ktoś zapyta nie różni się znacznie od Anglii, pogoda taka sama, ludzie podobni tylko język trochę trudniejszy, zwłaszcza do zrozumienia.
Postaram się zobaczyć kilka znanych miejsc w Szkocji, Loch Ness, Edynburg, to nasze cele.
W poprzednim tyg minęła bardzo ważna dla mnie data, 16 sierpnia minęło dokładnie pół roku od kiedy jestem w tym dziwnym kraju. Nie żałuję, tylko tyle chcę powiedzieć. Tego czego sie tutaj nauczyłem nie pojąłbym nigdzie. Czasem jest ciężko, smutno ale jakoś daję radę. Co przyniesie kolejne pół roku? Napiszę 16 lutego 2009 roku.
Ciekawych moich przygód i aktualności z Glasgow zapraszam na okolicznościowego bloga pisanego po angielsku i prowadzonego przeze mnie i Ane : Ana and Bart in Glasgow . Wszelkie komentarze mile widziane.

środa, 23 lipca 2008

Ktoś jest ze mnie dumny...

Udało się!!! W sierpniu będę cały miesiąc na kursie OV w Szkocji!!! Firma zdecydowała że mimo iż nie mam wystarczającej liczby miesięcy potrzebnej do aplikacji na kurs, zostałem do niego wybrany. Prawdopodobnie z powodu moich wewnętrznych możliwości i mojego wewnętrznego piękna!!! Ja nie do końca w siebie wierzyłem ale byli tacy co od początku we mnie pokładali nadzieję (Dziękuję Ana). Teraz czekam na ten miesiąc z niecierpliwością. Oby wszystko poszło dobrze.
W piątek natomiast jadę na urodzinowe party Moreny do Lincoln. Zapowiada się dobra zabawa w dobrze znanym towarzystwie. Zdjęcia myślę że będą wkrótce...

niedziela, 13 lipca 2008

Mój brat hacker...

Jeden wpis na blogu i zatrząsł się bankowy świat! A zaczęło sie niewinnie, mój brat ujawnia na swoim blogu niezabezpieczone dane aplikantów na bankowe pozycje. Opisuję skrupulatnie jak do tego doszedł, następnie publikuje wpis w wykop.pl. I lawina poszła... serwisy internetowe, radio, telewizja, gazety podchwyciły temat. Niektóre nawet cytują jego bloga. Afera na sto fajerków!!! Obserwujcie sytuacje bo nie wiadomo co z tego wyniknie. Jedno jest pewne, bank dostał porządną nauczkę. Tylko czy wyciągnie wnioski?

sobota, 12 lipca 2008

Dlaczego Ciebie tu nie ma?

Piękny dzień, kilka godzin spędzonych na spacerze po mieście. Miały być zakupy ale nie udało mi sie nic kupić. Prawdę mówiąc straciłem cały zakupowy nastrój. Samemu tylko traci sie czas...

piątek, 11 lipca 2008

Dorosła...

Nie czas był na pisanie wpisów w blogu, za dużo zajęć a za mało czasu. Nie zapomniałem o dzienniku ale nie z mojej winy przekształcił się w miesięcznik. Mija mi kolejny miesiąc na tej angielskiej ziemi nie do końca juz obcej.
Praca przebiega spokojnie, w formie wyjazdowej. W czerwcu udało i się przejechać 1500 mil z jednego miejsca pracy do innego. Zważywszy na to że prawo jazdy mam od stycznia to zrobiłem dosyć duże postępy w prowadzeniu samochodu.
Pod koniec czerwca na tydzień udało mi się wyskoczyć do Polski na krótkie ale bardzo wyczerpujące wakacje. Wizyty u rodziny i przyjaciół, wesele, sprawy ważne i mniej ważne. Szkoda ze tak krotko ale zadowolony jestem nawet z tych 7 dni, nie wiadome mi jest kiedy następny taki wypad mi sie uda.
A najważniejsza sprawa jaka ostatnio sie wydarzyła to obrona pracy magisterskiej przez siostrę mą młodszą, mgr. inż. to brzmi dumnie. Oby szczęśliwie zaczęte...
Kilka osób mi znanych powróciło do Polski, szczęście im niech sprzyja...
A ja tutaj nadal jestem...

wtorek, 27 maja 2008

Czasem słońce, czasem deszcz...

Kolejny tydzień, i kolejne wesołe wiadomości. Miałem być w tym tyg w mojej starej rzeźni ostatni tydzień ale tak się złożyło ze wczoraj szefowa zadzwoniła że na ten tydzień muszę iść na nocną zmianę do innej rzeźni. I tak po weekendzie w dobrym humorze zaczyna się tydzień od złych wiadomości i od razu mój poziom zadowolenia spada prawie na sam dół.
Weekend spędzony w gronie przyjaciół w Leeds i Lincoln, akumulatory emocjonalne naładowane, choć już powoli muszę z nich czerpać. Wiele mil przejechałem w ten weekend i nie jestem pewien czy ktoś inny odważył by sie na takie poświecenie w imię dobrych przyjacielskich stosunków. Mam nadzieje ze ktoś to wszystko kiedyś doceni. Na razie doceniam to tylko ja.

poniedziałek, 26 maja 2008

Heaven...

Bart stood at the Heavenly gate,
His face was lined and old,
He stood before the man of fate
For admission to the fold.

"What have you done", St Peter asked, "to gain admission here?"
"I've worked for Eville and Jones, Sir, for many, many a year".
The pearly gates swung open wide as St Peter touched the bell,
"Come in and choose your harp, my child, you've had your share of hell !!"

czwartek, 8 maja 2008

Maj w pełni..

Rozkwita świat, pogoda dopisuje a co za tym idzie mój dobry humor, więcej dobrych hormonów krąży we krwi!
Co się wydarzyło ostatnio? Nic szczególnego. Nadal jestem zawieszony w próżni i nie wiem co się ze mną będzie działo gdy maj przeminie. Nie czuje się z tym dobrze, niesprawiedliwe jest to ze inni wiedza co będą robić za kilka miesięcy i większość z nich będzie nadal w tych samych miejscach, a ja borykam się z takim problemem. Przyjmuje te problemy w spokoju. Staram się nie denerwować, bo moje zdenerwowanie problemu nie rozwiąże, a jedyne co może mi przynieść to więcej zmarszczek :> Narzekam? Nie wiem. Ale wolałbym ominąć to wszystko i iść dalej ale czy tak będzie? Dowiem się...

czwartek, 17 kwietnia 2008

Ucieka...

Oglądałem wczoraj smutny film, kolejny smutny film, ale ten chyba byl inny bo przemówił do mnie swoim przesłaniem. Zycie ucieka, nie zdajemy sobie sprawę kiedy mija bezpowrotnie. Wiele rzeczy moglibyśmy zrobić, na wiele rzeczy zdecydować ale nasze ograniczenia i nasza wewnętrzna wstrzemięźliwość trzymają nas na uwięzi. Czasem jest to potrzebne, ale czasem trzeba po prostu poddać sie fali i popłynąć na otwarte morze...

Dla obcokrajowców :

Vi um filme ontem, um outro filme triste, mas este foi diferente porque ele falou para mim. A vida está passando por muito rápido, não concretizada quando não é mais possível. Muitas coisas que podemos fazer, mas o nosso pessoal limites e das nossas fronteiras pára nós. Por vezes é útil, mas por vezes temos de dar-se à onda de natação e ao mar aberto ...

Vi ayer una película, otra película triste, pero ésta es diferente, porque me habló. La vida está pasando por muy rápido, no di cuenta de cuando es pasado. Hay muchas cosas que podríamos hacer, pero nuestro personal y los límites de nuestras fronteras nos detiene. A veces es muy útil, pero a veces tenemos que renunciar a la ola y nadar a mar abierto ...

Ho visto un film ieri, un altro film triste, ma questa era diversa, perché ha parlato a me. Passando per la vita è molto veloce, non abbiamo capito quando è andato. Molte cose che possiamo fare, ma il nostro personale e dei limiti dei nostri confini ci si ferma. Qualche volta è utile, ma a volte dobbiamo rinunciare alle onde e nuotare al mare aperto ...

I saw a movie yesterday, another sad movie, but this one was different because it spoke to me. Life is passing by very fast, we don't realised when it's gone. Many things we could do but our personal limits and our borders stops us. Sometimes it's helpful but sometimes we have to give up to the wave and swim to the open sea...

wtorek, 15 kwietnia 2008

Poziom zadowolenia ciagle spada...

Nie mam pojecia czym to jest spowodowane ale od pewnego momentu poziom mojego nastawienia i humoru jest bardzo niski. Może to ta pogoda ,moze to ta praca, moze to brak spotkan z normalnymi ludzmi.

W pracy spedzam malo godzin i chce zająć sie czymś po pracy. Moze kurs jezykowy? Zobacze. Ale na pewno potrzebuje kogos do towarzystwa, na razie jestem tutaj sam....

wtorek, 8 kwietnia 2008

Wreszcie po dlugiej nieobecnosci

Bardzo dluga nieobecnosc moj na tym blogu spowodowana byla brakiem czasu i brakiem stalego dostepu do netu.

Obecnie mam swoje male miejsce w Birmingham. Dziwnie sie potoczyly losy ze tutaj sie znalazlem, ale nie bede ich tutaj przytaczal. Najwazniejsze ze od trzech tyg pracuje normalnie i jestem z tego zadowolony.

Co jest takiego w Anglii dziwnego..

Trzeba sie mocno zastanowic nad tym co jest w Anglii dziwnego dla osob ktore przyjezdzaja z mnie ucywilizowanego kraju, jakby sie moglo wydawac.

Podam Wam kilka przykladow tego co dla mnie bylo zaskoczeniem.

1. Nie zaprzeczalnie ruch kolowy lewostronny!!! Czy to madre zeby specjalnie dla kilku krajow montowac kierownice po prawej stronie samochodu, gdy caly swiat ma ja po lewej stronie?

2. Dwa krany w lazience, jeden do zimnej wody, drugi do goracej. Nie moga sie laczyc, i w zadnej lazience nie ma ich polaczony w jeden. W Anglii umieszczone sa po przeciwleglych stronach umywalki. Wyobrazcie sobie jaka to trudnosc by normalnie umyc twarz w letniej wodzie, najlepiej mieszac wode w rekach. Zapewne wymyslili to zeby zapewnic pewna dawke cwiczen przy umywalce, bo innego wytlumaczenia nie widze.

3. Kolejna lazienkowa sprawa, to czeste umieszczanie dywanow i wykladzin na lazienkowych podlogach! I nikt mi nie powie ze to higieniczne!!!

4. Ze wzgledow bezpieczenstwa (he?) niemozna umieszczac kontaktow i wlacznikow swiatla w lazience, dlatego umieszczaja takie sznurkowe wlaczniki bezposrednio polaczone do lampy. Bardzo praktyczne!!!

5. Okna w calym domu nie moga sie otwierac do wewnatrz. I teraz wyobrazcie sobie jak umyc okna na drugim piętrze?? Albo na trzecim?

6. Najwazniejsze dla mnie a zarazem najdziwniejsze jest to ze oni tutaj nie kastruja swin co w normalnym kraju jest niedopuszczalne bo mieso jest nie do zjedzenia.Oni jednak postanowili swin nie kastrowac a zapach i smak spermy w miesie zabijaja ogromna iloscia soli. Co i tak im sie nie udaje!!!

 

Jest jeszcze kilka spraw ale nie moge sobie w tym momencie przypomniec. Postaram napisac ciag dalszy. A wy zastanowcie sie czy ktos kto przyjezdza z Polski moze sie temu nie dziwic?? No coz trzeba sie adaptowac.

czwartek, 13 marca 2008

Zly nastroj

Ostatnie wydarzenia i to cale zamieszanie tutaj wprawia mnie w bardzo podly nastroj.niestety moj podly nastroj czymi mnie nieznosnym dla otoczenia!!! Staram sie jak moge ale czasami musze jakos ten zly humor wyrzucic z siebie. To piekielne b&b, w ktorym co jakis czas slychac odglosy milosci zza sciany. Te masakrycznie powolne rzeznie w ktorych wymaga sie zawsze czegos innego. Ta przedziwna firma w ktorej nie jestem pewny nieczego. To wszsystko spada na mnie i musze temu podolac. Uwierzie mi ze sie staram!!!

niedziela, 9 marca 2008

Aktualizacja

Wreszcie moge pokazac Wam co sie ze mna dzieje na obczyznie. Nie umieszcze jednak tutaj wszystkich zdjec. Zapraszam na moj fotograficzny web album. Na poczatek wyprawa nad morze oraz slawne kamienie w Stonhenge.
West Bay

Stonehenge

wtorek, 4 marca 2008

Tydzien na wybrzezu

Ja jestem treraz na wybrzezu anglii przy granicy morskiej z francja, w niedziele bylismy nad morzem. Moj pierwszy raz nad otwartym zbiornikiem wodnym. Wrazenie duze, bo i pogoda dopisala i ludzie interesujacy. Tydzien zapowiada sie dobrze ale co po tym tyg bedzie to nie wiem.
W zesszly piatek bylem w Londynie, niestety nie w celach turystycznych ale udalo mi sie zobaczyc Big Ben i Palac Buckingham. Londyn nie zrobil na mnie takiego wrazenia jak sie spokdziewalem. Miasto jakby male, zwarte i pogmatwane, choc moze ja mam tylko taki spaczony gust. Jesli uda mi sie jakos dostarczyc tutaj zdjecia to moze cos zobaczycie.
Ps. Zaczynam odczuwac tesknote ....

środa, 27 lutego 2008

Trzesienie ziemi!

nie wiem czy odczytywać to jako znak ale w nocy było dosyc dobrze odczuwalne trzęsienie ziemi, dokładnie w miejscu gdzie teraz przebywam. Niestety bylo to okolo pierwszej w nocy i nie bylem specjalnie aktywny zeby odczuć je całkowicie. Mozna powiedzieć ze spałem ale wstrząs mnie obudził, ale pomyślałem ze to jakis wiekszy samochód lub pociag (sic!) przejeżdża obok, w najgorszym wypadku to mogla byc właścicielka b&b gramoląca sie na łóżko! Wszystko jednak skonczyło sie dobrze i można powiedzieć ze to było moje pierwsze trzęsienie i jak najbardziej udane.
Ps.Przyszly tydzien spedzam na wybrzezu, gdzie nie ma zasiegu telefonii a internet jest tylko w bogatych chałupach. Prawdopodobne jest wiec ze nie bede sie odzywal.

niedziela, 24 lutego 2008

Samochodem po Anglii...

Tak to byla dluga droga z Leeds do Lincoln. Mozecie sprawdzic na mapia, na dodatek udalo sie nam zgubic, nam znaczy mi i Hiszpance z ktora teraz jestem w teamie. Ale udalo sie nam dotrzec bezpiecznie na miejsce. Po drodze mijalismy Nothingamshire i slawny las Roobin Hooda. Teraz zwiedzamy angielskie drogi, ale jutro czas na wizyte w rzezni. Bedzie to rzeznia kurczakow pelna ale bedzie fajnie bo mam tam znajomych z polski! A jesli chodzi o jazde po lewej stronie ulicy, prawie mialem stluczke ale udalo mi sie wyjsc bez szwanku, zreszta co tam ja najwazniejszy samochod!!!
Nie mam jeszcze nowych zdjec ale jak jakies zdobede to Wam pokaze.
Ps.Piszcie smsy!!! Jestem tu sam!!!

piątek, 22 lutego 2008

Koniec tygodnia w hotelu

Zakonczyl sie fajny tydzien w hotelu, z ekstra jedzeniem i fajnymi ludzmi. Teraz bedziemy jezdzic po prawie calej Anglii by przez kolejne tygodnie cwiczyc prakycznie w roznych rzezniach. To jesli chodzi o to co sie bedzie ze mna dzialo.
Ludzie z roznych czesci Europy, mieszanka roznych nacji, uczynila ten tydzien bardzo interesujacym. Wlosi, portugalczycy, hiszpanie, rumuni i wszyscy sie rozumieja, oczywisicie z malymi wyjatkami( wlosi chca zeby wszyscy mowili po wlosku). Oczywisicie sa tu takze a moze przede wszystkim anglicy, bardzo mili i uczynni ale to prawdopodobn ie jest tylko poza.
Zostawiam kilka zdjec zeby przedstawic Wam moich kolegow z kursu.

 

 

 

 
Posted by Picasa

środa, 20 lutego 2008

Wiesci z Anglii

Najnowsze informacje z mojego tripu do Angli: w piatek mam koniec tego technicznego treningu a potem jade do roznych czesci agnli gdzie bede mial praktyczny trening.W piatek jade do londynu by zapisacsie do veterinary colege. Niestety to bedzie podroz autobsem i bedzie trwac 5 godzin. Ale moze cos zobacze. Nie mam stalego dostepu do sieci wiec tylko czasami bede pisal Jezdzilem po lewej stronie juz, ale wjechalem w kraweznik i bylem bardzo zdenerwowy,ale w piatek dostane samochod i bedzie mam nadzieje dobrze.