Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 października 2009

Tylko tutaj

Tak właśnie w Wielkiej Brytanii rozumie się pojęcie 24 godzinnego sklepu.

A
A to są parki tylko dla dzieci, gdzie dorośli nie mogą przebywać bez asysty dziecka.

środa, 4 lutego 2009

Powtórka z rozrywki

Niestety kolejny mój wpis będzie opisem nieporadności mieszkańców tego pięknego kraju. Od tygodnia nagłówki gazet ogłaszają katastrofę na skalę ogólnonarodową. Co jest powodem? Śnieg. Największe opady śniegu od 20 lat, w niektórych miejscach jest nawet 20 cm . Zadziwiające że jeszcze nie ogłosili stanu wyjątkowego. Jedyne co można powiedzieć to że tym razem nie tylko polskich drogowców zaskoczyła zima. Zamknięte szkoły w niektórych miejscach, porzucone samochody, opuszczone miejsca pracy.
Kraj jest całkowicie nieprzygotowany na opad śniegu. Nawet mała jego ilość powoduje zaniepokojenie władz. Na moje pytanie czy ktoś tutaj zmienia opony na zimowe, jedyne co usłyszałem to co to zimowa opona?
Na drogach śnieg i lód od kilku dni ale ani jednego samochodu posypującego asfalt solą.
Co ja o tym myślę? Nie przeskoczysz natury, ale czasami można oglądać prognozę pogody!!!

sobota, 31 stycznia 2009

Brytyjska praca dla Brytyjczyków.

Rozpętała się burza w telewizji na wyspach. W kilku zakładach pracy które zatrudniają obcokrajowców Brytyjczycy przeprowadzili strajki. O co ta batalia? Kilka miesięcy temu premier Wlk. Brytanii zapowiedział że dopilnuje tego by wszystkie oferty pracy tutaj były najpierw dostępne dla brytyjskich bezrobotnych, a dopiero potem dla zagranicznych pracowników. Ciekawe podejście. Tylko wygląda na to że pan Gordon Brown nie wiedział podstawowej zasady panującej po otwarciu brytyjskiego rynku pracy, to nie są brytyjskie miejsca pracy dla Brytyjczyków, tylko europejskie miejsca pracy dla obywateli Europy. Teoretycznie każdy się może o takie zatrudnienie starać.
Po części osobiście zgadzam się z ludźmi którzy czują się oszukani. Bezrobotni przez długi okres czasu, poszukują pracy w swoim rejonie a praca jest ale dla pracownika z Polski, Włoch czy Francji (to główni "dostarczyciele" siły roboczej na wyspy). Ale prawo jest prawem, zawsze przecież mogą wyjechać do Polski i poszukać pracy w naszym kraju, ale przepraszam zapomniałem że mała jest tu znajomość języków obcych.
Kiedy przyjechałem tutaj prawie rok temu (16 lutego 2008) jednym z pierwszych programów jakie widziałem w lokalnej telewizji był reportaż o pracownikach z Polski pracujących przy zbiorze warzyw i owoców na farmach, od rana do wieczora, za niską stawkę godzinową. Reporter starał sie być obiektywny dlatego zapytał bezrobotnych młodych ludzi stojących przed Job Center ( brytyjski UP) o ich komentarz w sprawie obcokrajowców pracujących w Wlk. Brytanii. "Kradną nam pracę" "Niech wracają do siebie" - standardowe komentarze, po których reporter zadał proste pytanie: Czy będziecie pracować na ich miejscu za 6,5 £/ h, zbierając warzywa na polu?
Nie, to nie dla nich. 6,5£ to głodowa stawka. Nie zdziwiło mnie to, bo tutaj zasiłek dla osoby poszukującej pracy wynosi mnie więcej 700 £. Co jest wystarczającą sumą na mięsieczne godziwe życie.
Czy czuję jakbym kradł komuś pracę? Nigdy. Pracuję, płacę podatki, ubezpieczenie społeczne, i z tych wszystkich pieniędzy są opłacani ci bezrobotni ktorzy na takich pracowników jak ja narzekają.
Dlatego tak łatwo i bez żadnych protestów przyjmowane są dowcipy o Polakach. Nikt jednak nie podejmie tematu imigrantów z Azji czy Afryki. Nikt przecież nie chce być posądzonym o rasizm.

Problem?

Czy spotkaliście się kiedyś ze stereotypem wiecznie pijanego Polaka? Wszędzie gdzie ktoś słyszał o Polsce wiadomym jest że alkohol się tam leje strumieniami. Ale jakie było moje zdziwienie gdy usłyszałem w radiu iż rząd Wielkiej Brytanii zastanawia się na podniesieniem dopuszczalnego wieku spożywania alkoholu z 5 lat do 16. Tak!!! 5 lat w Wielkiej Brytanii jest dopuszczalnym wiekiem spożywania alkoholu pod opieką i za aprobatą rodziców w domu. Powyżej 16 roku życia można zamówić piwo w restauracji. I tym podobne przepisy. Oni myślą że my mamy problem. Ale czy ktoś podawał Wam w domu alkohol gdy mieliście 5 lat ? Ja rozumiem młodzieńczą ciekawość, bunt w okresie dojrzewania ale był w tym zdroworozsądkowy ( w większości przypadków) umiar. Wszyscy wiemy że alkohol w Polsce jest nieletnim zabroniony. Żadne 5, 14 czy 16 lat tylko 18 jest granicą. Według ostatnich sondaży europejskich instytutów badawczych Polska jest krajem o jednym z niższych odsetków spożywania alkoholu w Europie, natomiast Wielka Brytania - pnie się w górę. My widzimy swój problem z alkoholem - społeczne przyzwolenie, mocno zakorzeniona kultura picia przy różnych okazjach. A tutaj problem jest dopiero zauważany. Życzę powodzenia.
" Nie pijesz?? Przecież wy " rosjanie" lubicie alkohol? " - bez komentarza.

niedziela, 24 sierpnia 2008

Mistyka

Planowana od tygodnia wizyta w Edynburgu doszła wreszcie do skutku. Długo nam zajęło zebranie się w sobie by odpowiednio wcześnie wyjechać. Ale jakoś dojechaliśmy. By nie tracic dnia tylko na zwiedzenie Edynburga postanowiliśmy zobaczyć tez sławne mistyczne miejsce Rosslyn Chapel . To właśnie tam kręcone były ostatnie sceny filmu Kod Da Vinci. Kościół robi wrażenie pełnego tajemnic i ukrytych znaków. Warto zobaczyć tez z powodu zadziwiającej architektury i wspaniałego wystroju wnętrza.


Niestety zakaz robienia zdjęć wnętrza nie pozwala mi pokazać Wam kościoła od środka.
Spedzilismy troche czasu w tym mijescu ale naszym celem byl Edynburg.

środa, 23 lipca 2008

Ktoś jest ze mnie dumny...

Udało się!!! W sierpniu będę cały miesiąc na kursie OV w Szkocji!!! Firma zdecydowała że mimo iż nie mam wystarczającej liczby miesięcy potrzebnej do aplikacji na kurs, zostałem do niego wybrany. Prawdopodobnie z powodu moich wewnętrznych możliwości i mojego wewnętrznego piękna!!! Ja nie do końca w siebie wierzyłem ale byli tacy co od początku we mnie pokładali nadzieję (Dziękuję Ana). Teraz czekam na ten miesiąc z niecierpliwością. Oby wszystko poszło dobrze.
W piątek natomiast jadę na urodzinowe party Moreny do Lincoln. Zapowiada się dobra zabawa w dobrze znanym towarzystwie. Zdjęcia myślę że będą wkrótce...

niedziela, 13 lipca 2008

Mój brat hacker...

Jeden wpis na blogu i zatrząsł się bankowy świat! A zaczęło sie niewinnie, mój brat ujawnia na swoim blogu niezabezpieczone dane aplikantów na bankowe pozycje. Opisuję skrupulatnie jak do tego doszedł, następnie publikuje wpis w wykop.pl. I lawina poszła... serwisy internetowe, radio, telewizja, gazety podchwyciły temat. Niektóre nawet cytują jego bloga. Afera na sto fajerków!!! Obserwujcie sytuacje bo nie wiadomo co z tego wyniknie. Jedno jest pewne, bank dostał porządną nauczkę. Tylko czy wyciągnie wnioski?

sobota, 12 lipca 2008

Dlaczego Ciebie tu nie ma?

Piękny dzień, kilka godzin spędzonych na spacerze po mieście. Miały być zakupy ale nie udało mi sie nic kupić. Prawdę mówiąc straciłem cały zakupowy nastrój. Samemu tylko traci sie czas...

piątek, 11 lipca 2008

Dorosła...

Nie czas był na pisanie wpisów w blogu, za dużo zajęć a za mało czasu. Nie zapomniałem o dzienniku ale nie z mojej winy przekształcił się w miesięcznik. Mija mi kolejny miesiąc na tej angielskiej ziemi nie do końca juz obcej.
Praca przebiega spokojnie, w formie wyjazdowej. W czerwcu udało i się przejechać 1500 mil z jednego miejsca pracy do innego. Zważywszy na to że prawo jazdy mam od stycznia to zrobiłem dosyć duże postępy w prowadzeniu samochodu.
Pod koniec czerwca na tydzień udało mi się wyskoczyć do Polski na krótkie ale bardzo wyczerpujące wakacje. Wizyty u rodziny i przyjaciół, wesele, sprawy ważne i mniej ważne. Szkoda ze tak krotko ale zadowolony jestem nawet z tych 7 dni, nie wiadome mi jest kiedy następny taki wypad mi sie uda.
A najważniejsza sprawa jaka ostatnio sie wydarzyła to obrona pracy magisterskiej przez siostrę mą młodszą, mgr. inż. to brzmi dumnie. Oby szczęśliwie zaczęte...
Kilka osób mi znanych powróciło do Polski, szczęście im niech sprzyja...
A ja tutaj nadal jestem...

wtorek, 27 maja 2008

Czasem słońce, czasem deszcz...

Kolejny tydzień, i kolejne wesołe wiadomości. Miałem być w tym tyg w mojej starej rzeźni ostatni tydzień ale tak się złożyło ze wczoraj szefowa zadzwoniła że na ten tydzień muszę iść na nocną zmianę do innej rzeźni. I tak po weekendzie w dobrym humorze zaczyna się tydzień od złych wiadomości i od razu mój poziom zadowolenia spada prawie na sam dół.
Weekend spędzony w gronie przyjaciół w Leeds i Lincoln, akumulatory emocjonalne naładowane, choć już powoli muszę z nich czerpać. Wiele mil przejechałem w ten weekend i nie jestem pewien czy ktoś inny odważył by sie na takie poświecenie w imię dobrych przyjacielskich stosunków. Mam nadzieje ze ktoś to wszystko kiedyś doceni. Na razie doceniam to tylko ja.

poniedziałek, 26 maja 2008

Heaven...

Bart stood at the Heavenly gate,
His face was lined and old,
He stood before the man of fate
For admission to the fold.

"What have you done", St Peter asked, "to gain admission here?"
"I've worked for Eville and Jones, Sir, for many, many a year".
The pearly gates swung open wide as St Peter touched the bell,
"Come in and choose your harp, my child, you've had your share of hell !!"

czwartek, 8 maja 2008

Maj w pełni..

Rozkwita świat, pogoda dopisuje a co za tym idzie mój dobry humor, więcej dobrych hormonów krąży we krwi!
Co się wydarzyło ostatnio? Nic szczególnego. Nadal jestem zawieszony w próżni i nie wiem co się ze mną będzie działo gdy maj przeminie. Nie czuje się z tym dobrze, niesprawiedliwe jest to ze inni wiedza co będą robić za kilka miesięcy i większość z nich będzie nadal w tych samych miejscach, a ja borykam się z takim problemem. Przyjmuje te problemy w spokoju. Staram się nie denerwować, bo moje zdenerwowanie problemu nie rozwiąże, a jedyne co może mi przynieść to więcej zmarszczek :> Narzekam? Nie wiem. Ale wolałbym ominąć to wszystko i iść dalej ale czy tak będzie? Dowiem się...

czwartek, 17 kwietnia 2008

Ucieka...

Oglądałem wczoraj smutny film, kolejny smutny film, ale ten chyba byl inny bo przemówił do mnie swoim przesłaniem. Zycie ucieka, nie zdajemy sobie sprawę kiedy mija bezpowrotnie. Wiele rzeczy moglibyśmy zrobić, na wiele rzeczy zdecydować ale nasze ograniczenia i nasza wewnętrzna wstrzemięźliwość trzymają nas na uwięzi. Czasem jest to potrzebne, ale czasem trzeba po prostu poddać sie fali i popłynąć na otwarte morze...

Dla obcokrajowców :

Vi um filme ontem, um outro filme triste, mas este foi diferente porque ele falou para mim. A vida está passando por muito rápido, não concretizada quando não é mais possível. Muitas coisas que podemos fazer, mas o nosso pessoal limites e das nossas fronteiras pára nós. Por vezes é útil, mas por vezes temos de dar-se à onda de natação e ao mar aberto ...

Vi ayer una película, otra película triste, pero ésta es diferente, porque me habló. La vida está pasando por muy rápido, no di cuenta de cuando es pasado. Hay muchas cosas que podríamos hacer, pero nuestro personal y los límites de nuestras fronteras nos detiene. A veces es muy útil, pero a veces tenemos que renunciar a la ola y nadar a mar abierto ...

Ho visto un film ieri, un altro film triste, ma questa era diversa, perché ha parlato a me. Passando per la vita è molto veloce, non abbiamo capito quando è andato. Molte cose che possiamo fare, ma il nostro personale e dei limiti dei nostri confini ci si ferma. Qualche volta è utile, ma a volte dobbiamo rinunciare alle onde e nuotare al mare aperto ...

I saw a movie yesterday, another sad movie, but this one was different because it spoke to me. Life is passing by very fast, we don't realised when it's gone. Many things we could do but our personal limits and our borders stops us. Sometimes it's helpful but sometimes we have to give up to the wave and swim to the open sea...

wtorek, 15 kwietnia 2008

Poziom zadowolenia ciagle spada...

Nie mam pojecia czym to jest spowodowane ale od pewnego momentu poziom mojego nastawienia i humoru jest bardzo niski. Może to ta pogoda ,moze to ta praca, moze to brak spotkan z normalnymi ludzmi.

W pracy spedzam malo godzin i chce zająć sie czymś po pracy. Moze kurs jezykowy? Zobacze. Ale na pewno potrzebuje kogos do towarzystwa, na razie jestem tutaj sam....

wtorek, 8 kwietnia 2008

Wreszcie po dlugiej nieobecnosci

Bardzo dluga nieobecnosc moj na tym blogu spowodowana byla brakiem czasu i brakiem stalego dostepu do netu.

Obecnie mam swoje male miejsce w Birmingham. Dziwnie sie potoczyly losy ze tutaj sie znalazlem, ale nie bede ich tutaj przytaczal. Najwazniejsze ze od trzech tyg pracuje normalnie i jestem z tego zadowolony.

Co jest takiego w Anglii dziwnego..

Trzeba sie mocno zastanowic nad tym co jest w Anglii dziwnego dla osob ktore przyjezdzaja z mnie ucywilizowanego kraju, jakby sie moglo wydawac.

Podam Wam kilka przykladow tego co dla mnie bylo zaskoczeniem.

1. Nie zaprzeczalnie ruch kolowy lewostronny!!! Czy to madre zeby specjalnie dla kilku krajow montowac kierownice po prawej stronie samochodu, gdy caly swiat ma ja po lewej stronie?

2. Dwa krany w lazience, jeden do zimnej wody, drugi do goracej. Nie moga sie laczyc, i w zadnej lazience nie ma ich polaczony w jeden. W Anglii umieszczone sa po przeciwleglych stronach umywalki. Wyobrazcie sobie jaka to trudnosc by normalnie umyc twarz w letniej wodzie, najlepiej mieszac wode w rekach. Zapewne wymyslili to zeby zapewnic pewna dawke cwiczen przy umywalce, bo innego wytlumaczenia nie widze.

3. Kolejna lazienkowa sprawa, to czeste umieszczanie dywanow i wykladzin na lazienkowych podlogach! I nikt mi nie powie ze to higieniczne!!!

4. Ze wzgledow bezpieczenstwa (he?) niemozna umieszczac kontaktow i wlacznikow swiatla w lazience, dlatego umieszczaja takie sznurkowe wlaczniki bezposrednio polaczone do lampy. Bardzo praktyczne!!!

5. Okna w calym domu nie moga sie otwierac do wewnatrz. I teraz wyobrazcie sobie jak umyc okna na drugim piętrze?? Albo na trzecim?

6. Najwazniejsze dla mnie a zarazem najdziwniejsze jest to ze oni tutaj nie kastruja swin co w normalnym kraju jest niedopuszczalne bo mieso jest nie do zjedzenia.Oni jednak postanowili swin nie kastrowac a zapach i smak spermy w miesie zabijaja ogromna iloscia soli. Co i tak im sie nie udaje!!!

 

Jest jeszcze kilka spraw ale nie moge sobie w tym momencie przypomniec. Postaram napisac ciag dalszy. A wy zastanowcie sie czy ktos kto przyjezdza z Polski moze sie temu nie dziwic?? No coz trzeba sie adaptowac.

czwartek, 13 marca 2008

Zly nastroj

Ostatnie wydarzenia i to cale zamieszanie tutaj wprawia mnie w bardzo podly nastroj.niestety moj podly nastroj czymi mnie nieznosnym dla otoczenia!!! Staram sie jak moge ale czasami musze jakos ten zly humor wyrzucic z siebie. To piekielne b&b, w ktorym co jakis czas slychac odglosy milosci zza sciany. Te masakrycznie powolne rzeznie w ktorych wymaga sie zawsze czegos innego. Ta przedziwna firma w ktorej nie jestem pewny nieczego. To wszsystko spada na mnie i musze temu podolac. Uwierzie mi ze sie staram!!!

niedziela, 9 marca 2008

Aktualizacja

Wreszcie moge pokazac Wam co sie ze mna dzieje na obczyznie. Nie umieszcze jednak tutaj wszystkich zdjec. Zapraszam na moj fotograficzny web album. Na poczatek wyprawa nad morze oraz slawne kamienie w Stonhenge.
West Bay

Stonehenge